Koniec globalizacji może kosztować 6,9 bln dolarów PKB. Ale czy to na pewno koniec?

Światowe Forum Ekonomiczne policzyło, ile kosztowałby rozpad globalnych powiązań gospodarczych. Pełne rozdzielenie bloków wschodniego i zachodniego mogłoby wymazać z globalnego PKB nawet 6,9 biliona dolarów – więcej niż roczny PKB każdej gospodarki świata poza USA i Chinami.

Rachunek już rośnie

Raport WEF przygotowany wspólnie z Oliver Wyman pokazuje, że to nie odległy scenariusz. Fragmentacja geoekonomiczna już dziś generuje roczne straty rzędu 213–307 miliardów dolarów i podnosi globalną inflację o 0,2–0,3 punktu procentowego. W najczarniejszym wariancie globalny wzrost mógłby spaść o 6,4 punktu procentowego. Skutki odczuwają też pracownicy – obecna polityka obniża realne wynagrodzenia w USA, najmocniej wśród osób wysoko wykwalifikowanych (spadek o 0,66%).

Najbardziej niepokojące jest to, że podziały przestały przebiegać wzdłuż linii rywalizacji geopolitycznej. Cła i ograniczenia inwestycyjne coraz częściej uderzają w gospodarki sojusznicze – UE, Kanadę, Japonię, Koreę Południową. „To, czego firmy potrzebują najbardziej, to przewidywalność – a jej właśnie brakuje” – mówi Daniel Tannebaum z Oliver Wyman.

Rozkład kosztów jest przy tym bardzo nierówny. Kraje spoza głównych bloków – głównie rynki wschodzące – mogą odnotować spadek produkcji o 10,7%, wobec globalnej średniej 6,4%. Przyczyną są płytsze rynki kapitałowe i zależność od międzynarodowych przepływów finansowych.

MFW: globalizacja nie umarła, tylko się przekształca

Nie wszyscy jednak podzielają katastroficzną diagnozę. Główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego Pierre-Olivier Gourinchas przekonuje, że doniesienia o śmierci globalizacji są przesadzone. „Cóż, z pewnością nie umarła” – powiedział w wywiadzie dla AFP. „Nie doświadczyliśmy deglobalizacji. Doświadczyliśmy jej przekształcenia.”

Jako dowód wskazuje stabilne wskaźniki globalnego handlu w relacji do PKB. Cła nakładane przez administrację Trumpa niekoniecznie kończą globalizację – raczej, jak ujmuje to Gourinchas, „dostosowują pewne relacje dwustronne”.

Dane są jednak mieszane. Według UNCTAD wzrost światowego handlu towarami ma spaść z 4,7% w 2025 roku do 1,5–2,5% w 2026 – choć chiński eksport wzrósł na początku roku o ponad 20% w ujęciu dolarowym. MFW prognozuje spowolnienie globalnego wzrostu do 3,1% w 2026 roku.

Najgorsze z obu światów

Podczas Letniego Davos w chińskim Dalian fragmentacja handlu była głównym tematem obrad. Jeden z singapurskich ekonomistów ostrzegał, że próba jednoczesnego utrzymania globalizacji i budowania samowystarczalności grozi „najgorszym z obu światów” – bo cła, kontrole eksportu i mechanizmy weryfikacji inwestycji często obracają się przeciwko krajom, które je wprowadzają.

To właśnie napięcie – między otwartością handlu a bezpieczeństwem ekonomicznym – definiuje dziś politykę gospodarczą od Waszyngtonu po Pekin. Pytanie nie brzmi już, czy globalizacja przetrwa, lecz w jakiej formie. I ile ta zmiana będzie kosztować tych, którzy nie mają nic do powiedzenia przy stole negocjacyjnym.